~wice

jest jak nietrzeźwy sanitariusz w ciemnościach.
zawsze trafia pod zły adres. Maryjo krzycz za nim,
w którym nie będzie wiary. bo nieszczęście
nadejdzie, krzycz przeraźliwie: ogień
zawsze trafia pod zły adres. Maryjo krzycz za nim,
tutaj przecież nawet ściany mają uszy, a światło
nadejdzie. krzycz przeraźliwie: ogień,
pali się. bo inaczej nikt ze strachu nie wyjdzie
tutaj przecież nawet ściany mają uszy, a światło,
w którym nie widzę żadnych powodów, to pożar. powtarzaj
pali się. bo inaczej nikt ze strachu nie wyjdzie
ze swojego mieszkania. migotanie przedsionków,
w którym nie widzę żadnych powodów, to pożar
jest nieżłe. reszta do kosza
imho!

strasznie mi się podoba ten wpleciony w opis luz językowy, ale w tym miejscu moim zdnaiem coś nie wyszło: "mogłoby spadać
jak piećdziesiąt stopni upału" ("jak"?) jeśli ma spadać na zasadzie zniknąć to coś tu jest nie tak (przecież ten upał wcale nie spada skoro "ptaki oszołomione gorącem" i jest "nieznośny sierpień", a dałeś porównanie). i to "mogłoby". po prostu jakbys się zapędził i przekombinował jednocześnie.
imho





